Wywiad Bielizna

2012-03-23

Siła tkwi w doświadczeniu! Rozmowa z Welle

3

Welle to Polska marka, która może poszczycić się naprawdę bogatymi tradycjami i ogromnym doświadczeniem w szyciu bielizny nocnej. Ich klienci cenią ją za doskonałą jakość oraz klasyczną estetykę. W jej asortyment chętnie ubierze się kobieta dojrzała, jak również ta młodsza, która potrzebuje odrobinę luksusu i elegancji na co dzień. Rozmowę o firmie przeprowadziliśmy z Mirosławem Wacławczykiem, (jednym z założycieli) który nie tylko zna się na bieliźnie, ale też potrafi barwnie opowiadać o niej.

OBieliznie: Firma Welle ma długą tradycję, proszę o niej opowiedzieć.

Welle: Tak, to prawda, firma istnieje od 1979 roku, czyli jeszcze za czasów Gierka. Na początku specjalizowała się w krawiectwie lekkim. Produkowaliśmy wtedy z myślą o sprzedaży w butikach. Taki profil firmy utrzymany był przez całe lata ’80. To były trudne i można powiedzieć „śmieszne czasy”. W sklepach często brakowało materiałów i aby je zdobyć należało się czasami natrudzić. Pamiętam, że aby kupić większą ilość należało mieć jakiś sposób. Tkaniny były dostępne zazwyczaj tylko w miastach, gdzie były produkowane, lub które posiadały dobre układy z hurtowniami. Wyjeżdżaliśmy więc tam większą grupą, z kolegami i ustawialiśmy się w kolejce. Jedna osoba zazwyczaj mogła dostać ilość potrzebną do uszycia jednej sukienki, więc mówiło się Pani ekspedientce, żeby nie dzieliła jednego kawałka na więcej, bo osoba obok to na przykład mój brat. Wymyślało się również inne wymówki, w stylu, że potrzebujemy większą ilość materiału na zasłony, bądź firanki. Później znów się ustawiało w kolejce i pomimo, że sprzedawczynie nas już znały i kojarzyły, trzeba było jednak wciąż zachowywać pozory, aby nie popaść w tarapaty ze strony „czynnika robotniczo – chłopskiego”. Nieprzychylnym okiem patrzono wtedy na wszystkich prywatnych przedsiębiorców. Z takiej wyprawy nie raz wracało się na przykład z 70m tkaniny, co było powodem ogromnego szczęścia i dumy. Pod koniec komuny, gdy wprowadzona została ustawa o przedsiębiorczości nastąpiła dość spora liberalizacja. Było to jednak dość mylne przeświadczenie. Pamiętam, że pojechaliśmy kiedyś z żoną do fabryki w Łodzi kupić materiał. Tutaj muszę zaznaczyć, że w ówczesnych czasach większość produkcji była już w jakiś sposób zagospodarowana i osoby prywatne miały małe szanse coś kupić. Mieliśmy jednak nadzieje, że tym razem będzie już inaczej. Rozmawialiśmy tam z jakimiś osobami i wydawało się, że perspektywa maluje się dość dobra, że wyjedziemy stąd z dużą ilością materiałów… dopóki ktoś nie usłyszał, że my prowadzimy prywatną działalność gospodarczą. W tym momencie pojawiła się straż fabryczna i prawie „pod lufami karabinu” wyprowadziła nas za drzwi. Wtedy był taki schemat myślenia, że każdy prywaciarz, to wróg narodu chcący odbierać surowce ludowi pracującemu. Za to ogromnym urokiem tamtych czasów było to, że sprzedawało się praktycznie wszystko. Jeżeli człowiek potrafił zrobić coś ładnego, to mógł być pewien, że to momentalnie się sprzeda, ponieważ na rynku brakowało produktów.

OBieliznie: Jak na początku wyglądała sprzedaż?

Welle: Pamiętam, że wtedy nie posiadaliśmy jeszcze nawet mieszkania, wynajmowaliśmy pokój u jakiejś starszej kobiety, nie mieliśmy wtedy również telefonu. W niedziele zawiozłem po raz pierwszy towar do naszej klientki, około sto sztuk różnych bluzek i sukienek. Zostawiłem jej również numer telefonu do sąsiadki. Przy takiej produkcji było naprawdę dużo pracy, więc nawet cieszyliśmy się, że w końcu trochę odpoczniemy. Następnego dnia sąsiadka przybiegła do nas i powiedziała, że ktoś dzwoni z tamtego miejsca. Już myślałem, że może coś się stało z tą dostawą, że coś było nie w porządku. Nagle okazało się, że w przeciągu jednego dnia nasz towar się prawie cały wyprzedał! Oczywiście musieliśmy z powrotem zabrać się do szycia. Ja nauczyłem się wtedy prasować, kroić. Rynek był bardzo chłonny. Dzisiaj takie rzeczy wydają się wprost nie wyobrażalne, są zupełnie inne czasy, jest przesyt towarów i o wiele większa konkurencja. Później przyszedł rok ’89, który był świetny pod względem przemian politycznych, natomiast trochę gorszy pod względem spraw gospodarki. Dość szybko zalała nas fala tanich produktów z Tajlandii, czy Europy Zachodniej. Te kraje po prostu „czyściły” magazyny. Nagle na rynku pojawiły się rzeczy z lepszych jakościowo materiałów w cenach bardzo konkurencyjnych. My wtedy szyliśmy jeszcze odzież lekką, z tych materiałów, które były dostępne. Trzeba było poszukać nowej niszy, zajęliśmy się trochę więcej handlem, między innymi bielizną. Nigdy natomiast nie przestawaliśmy szyć.

Koszule nocne Welle
  • Welle - kolekcja

OBieliznie: Co spowodowało, że z szycia odzieży lekkiej przebranżowili się Państwo na bieliznę?

Welle: Były to przemiany społeczne. Lata ’90 to były ciekawe czasy pod względem bielizny. Ta, która była w Polsce dostępna, występowała głównie w kolorach białym lub różowym, czasami czarnym. Nieciekawe były również fasony. Gdyby współczesna kobieta zobaczyła co wtedy sprzedawano, to zapewne nic z tych rzeczy by nie chciała nabyć. To właśnie mniej więcej między 90 a 93 rokiem nastąpiła w Polsce istna rewolucja pod względem bielizny, jak i gustów kobiet. Naglę się wszystko zmieniło. Podam przykład fig. Gdy sprowadziłem takie lekko wycięte na biodrach, to wszystkie Panie, które u nas pracowały, uważały że to chyba majteczki dla kobiet lekkich obyczajów. Ale już po niespełna roku, wszystkie zaczęły takie kupować. Nowa oferta na rynku spowodowała również przemianę w mentalności klienta. My to dostrzegliśmy i to spowodowało, że zaczęliśmy szyć bieliznę. Tak jest od połowy lat 90-ych, aż do dziś. Obecnie produkujemy bieliznę nocną; głównie koszule, szlafroki i piżamy.

OBieliznie: Czy bywają Państwo na różnych Targach Bielizny?

Welle: Pierwszy raz wystawialiśmy nasze produkty na Targach w Poznaniu. Początkowo nie były one skierowane tylko i wyłącznie na bieliznę ale też na odzież. Z roku na rok jednak producentów bielizny na Targach przybywało, co sprawiło ostatecznie, że zmieniły one swój profil. Taka sytuacja trwała parę lat, później impreza cieszyła się coraz mniejszą popularnością. Nasza przygoda z nimi się skończyła, ale poszliśmy w innym kierunku. Targi w Poznaniu stały się dla nas inspiracją, by spróbować sił na arenie międzynarodowej. Około roku 2001 po raz pierwszy wystawiliśmy nasze produkty na Targach w Paryżu. To było początkowo przedsięwzięcie dość karkołomne. Polska nie była jeszcze wtedy w Unii Europejskiej i podstawowym problemem często była kontrola celna. Kiedy jechaliśmy po raz pierwszy na Targi był środek zimy. Wieźliśmy około 200 sztuk bielizny. Oczywiście trzeba było wypełnić deklaracje celną, w której pisaliśmy, że te rzeczy nie jadą na sprzedaż, tylko jako eksponaty targowe. Kontrolerzy jednak nie chcieli uwierzyć w nasze intencje. Musieli mieć pewność, że na pewno nie sprzedamy na zachodzie tych rzeczy. Postanowili więc wszystko dokładnie przeliczyć. Cała nasza bielizna wisiała pogrupowana na wieszakach w osobnych woreczkach. Celnik więc podszedł i pyta: „ile jest podomek?”, ja odpowiadam, że dziewięćdziesiąt sześć, a on na to: „proszę je wyjąć”. Więc trzeba było zrobić to co kazał i przenieść na odpowiedni blat, który zresztą nie był zbyt czysty. Większość naszych rzeczy zostało pobrudzonych. Byliśmy wściekli, ale nie mogliśmy nic zrobić. To nie była niestety jedyna taka przygoda. Odetchnęliśmy tak naprawdę dopiero wtedy gdy Polska weszła do Unii.

OBieliznie: Czy były jeszcze jakieś znaczące przemiany w świecie bielizny?

Welle: W latach 90-ych przemiany były najintensywniejsze. Bielizna stawała się bardziej seksowna i wyrafinowana. Pojawiły się koronki i różne nowe dodatki oraz ciekawe kroje i nietypowe kolory. Wcześniej dostępne biustonosze były gładkie i zabudowane. Najbardziej wyszukanym fasonem była bardotka. Z czasem bielizna przestała pełnić funkcję tylko praktyczne ale też estetyczne. Kolejna rewolucja związana była bardziej z seksualnością. Seksowna, zmysłowa bielizna przeniosła się z sexshopów do ekskluzywnych butikach i nikogo to nie dziwi. To wynika z przemiany mentalności ludzi, erotyka stała się normalną częścią życia człowieka. Dla młodego pokolenia to jest raczej oczywiste, natomiast nasze pokolenie potrzebowało czasu by się przekonać, że kupowanie odważnej bielizny wcale źle o nikim nie świadczy. Taką przemianę można zobaczyć również w naszych kolekcjach. Kiedyś szyliśmy modele bardziej zabudowane, skromne. Nie nazbyt odważne czy prześwitujące. Obecnie w naszej ofercie znajduje się wiele modeli bardzo seksownej i odważnej bielizny. Moda ciągle ewoluuję, pojawiają się nowe trendy. Od pewnego czasu dużą wagę przywiązuje się do ekologii. Tak w dziedzinie stosowanych surowców, jak i w kwestii fasonów i kolorystyki.

Piżamy Welle
  • Welle-piżamy

OBieliznie: Czy ewoluuje również postrzeganie ciała oraz rozmiarów?

Welle: Tak, jak najbardziej. Generalny trend jest taki, aby kobiety były coraz to szczuplejsze. Nie wszystkie panie się do tego dostosowują jednak każda chce wyglądać i czuć się pięknie. Kobiety stały się bardziej wymagające i świadome doboru bielizny. Okrągłe kształty nie przeszkadzają w noszeniu atrakcyjnych i eleganckich rzeczy. Druga sprawa, że producenci często z oszczędności materiałów zaniżają rozmiary. My od zawsze stosujemy właściwą tabelę rozmiarów. Często zdarza się, że kobieta kupująca u nas np. rozmiar L u innych producentów musi sięgać po XL, a nawet XXL i nie mam tu na myśli wyłącznie producentów z dalekiego wschodu.

OBieliznie: Czy w przeciągu czasu zmieniło się podejście mężczyzn do bielizny, czy często kupują tego typu prezenty swoim partnerkom?

Welle: Oczywiście. Chciałbym przy tym obalić jeden mit. Często mówi się, że mężczyźni swoim partnerkom kupują tylko i wyłącznie frywolną bieliznę. W wypadku naszej firmy zupełnie się to nie potwierdza. Z zadowoleniem możemy stwierdzić, że mężczyzna który decyduje się kupić swojej żonie, czy dziewczynie bieliznę najczęściej stara się wybrać to co będzie jej się najbardziej podobało. Próbuje trafić w gust, wie jakie kolory lubi, czy bardziej skąpą czy zabudowaną. Generalnie mężczyźni wiedzą co ich kobietom się podoba i z czego będą zadowolone. Kupowanie przez mężczyzn nie jest to też zjawiskiem rzadkie. Nigdy nie robiliśmy dokładnych statystyk, ale można powiedzieć, że około ¼ naszych klientów to mężczyźni.

Komplety bielizny nocnej Welle
  • Welle-szlafroki

OBieliznie: Do jakich kobiet głównie kierują Państwo swoje produkty?

Welle: Nasza docelowa grupa wiekowa to kobiety powyżej 30 roku życia, czyli kobiety dojrzałe. Jeżeli chodzi o gusta to nasz styl można by nazwać klasyczną elegancją, z nutką zmysłowości i seksapilu. Mamy w swojej ofercie również modele, które mogą się spodobać młodszym dziewczynom, ale to mniejsza część kolekcji.

OBieliznie: Czy kobieta, która raz kupi bieliznę Welle zostanie już stałą klientką?

Welle: Naszą dumą jest to, że reklamacje praktycznie się u nas nie zdarzają. Często za to otrzymujemy od klientek sygnały o szczególnym zadowoleniu z jakości naszych produktów. Dla nas jest normą, że jeżeli kobieta kupi u nas jakąś rzecz, to później wraca do nas systematycznie. My zdobywamy klientki jakością. Nasza bielizna jest zawsze bardzo porządnie uszyta, formy są profesjonalnie dopracowane i co ważne nie klei się do ciała, nie skręca, nie traci kolorów w praniu. Można się nią długo cieszyć. A radość klientki, to i nasza radość.

OBielznie: Czy Wasza klientka ma jakiś wpływ na kolekcje?

Welle: Oczywiście, staramy się słuchać opinii naszych klientów. Najczęstszy kontakt z osobami, które kupują naszą bieliznę mamy przez Internet. Prowadzimy sprzedaż online, dzięki czemu częściej otrzymujemy różnego typu uwagi, propozycje czy komentarze od klientów. Zdarzają się czasem prośby o wydłużenie, bądź skrócenie naszych koszulek. Choć wymaga to trudu, staramy się zrozumieć nasze klientki i spełniać ich prośby zawsze gdy tylko jest to możliwe.

OBieliznie: Czy mieli Państwo kiedyś jakieś nietypowe zamówienie?

Welle: Jak najbardziej tak. Może nie tyle pod względem modeli co zamawiających osób. Nieraz zaopatrywały się u nas znane aktorki. Niejednokrotnie nasze koszulki „grały” w filmach. Zdarzyło się też specjalne zamówienie na koszulkę i szlafrok od żony prezydenta RPA – Nelsona Mandeli. Było też inne nietypowe zamówienie. Wspominałem, że po roku 89-ym przyszły ciężkie czasy i szyliśmy również krawaty. Wówczas Bush Senior przyjechał do Polski i ambasada Stanów Zjednoczonych złożyła u nas zamówienie na krawaty w kolorze flagi USA czerwonym i granatowym. Oczywiście uszyliśmy.

OBieliznie: Dziękujemy serdecznie za rozmowę i życzymy kolejnych sukcesów!

Koszulki nocne Welle
  • Welle-koszulki

Komentarze [9]

    • Czytało się ten artykuł bardzo przyjemnie i dużo ciekawostek można się wywiedzieć z niego;) A bielizna piękna - zwłaszcza te krótkie koszulki mnie urzekły:). Długich nie noszę, bo nie jest wygodnie w nich spać, ale wyglądają zjawiskowo:)
    • 0
    • czytałam ten wywiad odnośnie poprzedniego konkursu i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem wytrwałości w dążeniu do piękna. Myślę, że nie tylko starsze kobiety znajdą tu coś dla siebie-ja już mam kilka typów
    • 0
    • Historia i początki firmy- dla mnie science-fiction! Niesamowite czasy, brawo dla marki za wytrwałość!
    • 1
    • Bielizna zdecydowanie dla dojrzałych pań. Niektóre pozycje są idealne dla mojej mamy, ale również dla siebie znalazłam kilka fajnych pozycji. Urzekły mnie przede wszystkim koronki na piersiach. Mam swoich faworytów... :)
    • 1
    • Widać że bardzo luksusowa bielizna! Szkoda, że nie ma więcej propozycji dla młodszych kobiet - bardziej seksownych i bliższych ciała, mimo wszystko znalazłam kilka koszulek dla siebie z pięknymi koronkami! Mam wrażenie że ta bielizna jest bardzo delikatna i miło otula ciało. Widziałam na ich stronie , że mają dość przystępne ceny jak na bieliznę tak dobrej jakości, do tego każdego dnia jest specjalna "oferta dnia" która zachęca do zakupu.
    • 1
    • Ciekawa historia, można śmiało pisać książkę o tym jak to było wtedy, a może nawet nakręcić film?
    • 0
    • Ładniutki są koszulki nocne! Komplety, tę długie, jeszcze chyba nie na mój wiek, ale widziałam kilka fajnych, krótkich, żeby chociaż kolano było widoczne :)))
    • 1
    • Nigdy nie słyszałam wcześniej o tej firmie, wygląda ciekawie!
    • 0
    • Bardzo ciekawa rozmowa!
      Nie mam jeszcze żadnego kompletu od Welle, ale już chcę mieć :) Ta bielizna jest wykonana z miłością do dzieła, być może to brzmi śmiesznie, ale dla mnie to jest bardzo ważne. Rzeczywiście doświadczenia i pasja ma sens!
    • 1