Artykuł Ciekawostki

2011-07-25

„Plus size” czyli współczesny mit

1

Bardzo często spotykamy się teraz z określeniem rozmiaru „plus size”. Ale jak mamy je definiować? Często jest ono nadużywane. Na przykład ostatnio natknęliśmy się na określenie sylwetki Alessandry Ambrosio jako „curvy” – czyli sylwetka bardzo kobieca, posiadająca tu i ówdzie krzywizny. Ale czy to trochę nie przesada? Jeżeli nazwisko Ambrosio nic Ci nie mówi to spójrz na jej zdjęcia:

  • „Plus size” czyli współczesny mit

Przecież ona jest bardzo szczupła! A więc dzisiaj pojęcie zupełnie normalnej sylwetki nieco nam się rozmywa. Często każdy typ sylwetki powyżej rozmiaru modelek nazywa się „plus size”. Co dziwne większość z nas mieści się w takim wypadku w kategorii większych rozmiarów. Takie myślenie nie jest zbyt zdrowe, bo większymi rozmiarami określamy zarówno dziewczyny o zupełnie normalnej figurze, jak i takie które mają poważną kliniczną nadwagę. Takie kategorie mogą od razu obniżyć nasze poczucie wartości, skoro jestem „kimś ponad normę”.

Takie spostrzeganie sylwetki zmieniało się przez wieki. Modelki prawie zawsze były szczupłe, ale nieco inny był kanon urody w latach 50, 60, 70 czy 80. Właściwie moda na brak kobiecych kształtów zaczęła się od Twiggy. Jednak większość modelek mimo wszystko nie była chorobliwie chuda.

Spójrzcie na modelki ostatnich dekad:

  • „Plus size” czyli współczesny mit-1

A teraz na super modelki lat ’90:

  • „Plus size” czyli współczesny mit-2

Obecnie na wybiegach:

  • „Plus size” czyli współczesny mit-3

Oglądając pierwsze ze zdjęć widzimy kobiece kształty… Natomiast co innego możemy powiedzieć o współczesnych modelkach.

Czy naprawdę wystające kości są estetyczne? W dodatku jeżeli rozmiar „0” stał się kanonem urody, to prawie każda z Nas się w nim nie mieści. I całe szczęście! Bo piękno to kobiecie kształty, bez względu na to czy będziemy je nazywać „plus size” czy nie. Spójrzcie chociażby na Crystal Renn, Kasie Pilewicz, czyż nie wyglądają świetnie? Albo popatrzmy na Candice Swanepoel czy Joanne Krupę. Dla większości z nas są super szczupłe, ale w świecie mody przez niektórych nazywane już plus size.

Komentarze [6]

    • to skutek tego chorego lansowania anorektyczek jako ideału urody, no cóż, trzeba myśleć samodzielnie!
    • 0
    • Świat chyba oszalał! Naprawdę przeraża mnie to parcie na rozmiar "0" i to że wielcy projektancie promują właśnie takie sylwetki wprowadzając normalne kobiety w wyimaginowane kompleksy! Podziwiam więc Ditę, która na swoim ostatnim pokazie wyrzuciła modelki, które były zbyt szczupłe! I to się nazywa zdrowe podejście!
    • 0
    • Niektóre firmy wypuszczają kolekcje dedykowane kobietom o obfitych kształtach :)
    • 0
    • Oczywiście ma Pani rację, Marilyn Monroe emanowała seksapilem i bez wątpienia urok kobiety nie zatrzymuje się na rozmiarze S. Jeżeli natomiast chodzi o bieliznę, powinna Pani zajrzeć do sklepu z pomocą brafitterki. Zazwyczaj w takich sklepach jest duży wybór bielizny w większych rozmiarach. Pozdrawiamy
    • 0
    • Dodam jeszcze że sama Merlyn Monroe nosiła ówczesną 42- dzisiejszą 46 i wyglądała bosko. Takich Kobiet chcę na ulicy!
    • 1
    • Kiedyś modelki były szczuplejsze od przeciętnej kobiety o 8 kilo dziś są to 24 kilogramy. Pracuję czasem przy zdjęciach lub pokazach mody. Każda kobieta powyżej 38 jest "plus size". Sama mam hm 42,44,46...raz nawet 52(numeracja to fikcja) i uważam się niemal za seks bombe do momentu w którym musze kupić bielizne, dżinsy albo koszule. Nie chce takiego świata.
    • 1