Elizabeth Taylor zawsze była uważana za pewnego rodzaju feministyczny archetyp. To dość dziwne, biorąc pod uwagę, że jej pasja była jej życiem i wyniszczyła ją. Później natomiast to mężczyźni ją w pewien sposób ograbili.
Te znane kobiety z lat 50 i 60, to w pewnym stopniu nasze kobiece dziedzictwo. Dodały one iskrę do początków rewolucji feministyczno – liberalnej. Tak jak wspomniana Liz Taylor, czy warto było walczyć?
Wybór ról na ekranie nie był przypadkowy. Liz często odrywała role słabych, uległych charakterów, które naglę odnajdują w sobie siłę, i pozwalają wyrwać się z niszczących więzi. Wykazała odwagę i wysoką samoświadomość. Często dawała sobą pomiatać, ale rzadko kontynuowała tą drogę.
W roli Pani Marty, w filmie „Kto się boi Virginii Wolf?” pozwala rozbić powojenny paradygmat małżeńskich relacji. Był to pewnego rodzaju jednoznaczny głos sprawiedliwości.
Równie ważne było to, że w późniejszym życiu Liz znalazła wsparcie i towarzystwo w "bezpiecznej przystani" ludzi takich jak Elton John, Michael Jackson i Rock Hudson, same spokojne dusze. Pomyślcie o tym: nie dowiadujemy się wiele o mężczyznach z Elizabeth Taylor?
Było wiele tragedii w życiu Liz Taylor (w tym role ekranowe), ale zasługuje na pamięć jako kogoś, kto walczył, nieregularnie i często bezskutecznie, ale próbowała otrząsnąć się z schematów narzuconych i przyrodzonych kobietom swojego pokolenia. Pomijamy patos lat późniejszych, wszyscy jesteśmy winni jej podziękowania.
Elizabeth Taylor była, oczywiście, jednym z uroków Hollywood - największą legendą. Uczcimy ją dzisiaj wyborem tych zdjęć, które pokazują ją jej wizerunek najbardziej porywający i uwodzicielski. Wiele z tych zdjęć są zapożyczone z kolekcji magazynu "Life", który spisywał historie życia bardzo intensywnie, i którego warto odwiedzić archiwum.

Pończochy
Majtki
Rajstopy
Bielizna nocna
Komentarze [2]